• pielgrzymka.jpg
Smaller Default Larger

Relacja z IV Chełmskiej Pielgrzymki Rowerowej

W dniach 05-12. 07. 2014 r. odbyła się IV Chełmska Rowerowa Pielgrzymka na Jasną Górę. Uczestniczyło w niej 64 osoby z parafii rzymsko-katolickich miasta Chełm i nie tylko. Najmłodszy uczestnik miał 12 lat, najstarszy zaś 74. Głównym organizatorem była Chełmska Grupa Rowerowa AQUA-EAST. Honorowym patronatem całego przedsięwzięcia zostali: prezydent miasta Chełm Agata Fisz i księża Dekantatu Chełm-Wschód ks. Tadeusz Kądziołka i Dekanatu Chełm-Zachód ks. Józef Piłat.

Przewodnictwem duchowym służył Nam ks. Karol Mazur z parafii Świętej Rodziny z Chełma. Wiele razy przemawiał do Nas podczas porannych Mszy Świętych i wieczornych Apeli rozwijając i tłumacząc Nam słowa z listu do Filipian: „Radujcie się zawsze w Panu”.

Dla mnie osobiście te słowa mają wielki znaczenie. W tym roku uczestniczyłam po raz drugi w chełmskiej pielgrzymce na Jasną Górę. Rok temu moje życie wyglądało zupełnie inaczej. Rok temu decyzja wyjazdu na rowerową pielgrzymkę do Częstochowy była szaleństwem. Znajomi którym pochwaliłam się, że chcę w niej uczestniczyć wołali „Szalona!”. Zdecydowałam się, zapisałam i zaczęłam lekkie treningi - pojechałam. Postawiłam wszystko na jedną kartę ! Jadąc nie znałam nikogo. Mój rower również pozostawiał wiele do życzenia. Cudem można nazwać brak nawet najmniejszej usterki. Pojechałam prosić, prosić o nowe życie, o wskazówkę jak dalej żyć, o cierpliwość i spokój duszy. W tym roku mogłam już tylko dziękować. Przez ten rok moje życie zmieniło się diametralnie. Ludzie, których poznałam na pielgrzymce pomogli mi w rozwijaniu nowej pasji. Co prawda wciąż się uczę ale znalazłam swoje miejsce w świecie. Nawiązałam nowe przyjaźnie. Spełniłam marzenia. Pamiętam drugiego dnia ubiegłorocznej pielgrzymki powiedziałam sobie: „rower- nigdy więcej !” – nie dotrzymałam słowa. Co więcej kupiłam nowy! Startuję w Maratonach Kresowych, zdobywam całkiem niezłe miejsca, jestem zdrowa i wciąż „pedałuję”, a i życie osobiste ułożyło mi się lepiej, niż bym mogła sobie wymarzyć.

 

Pamiętam rok temu ks. Karol powtarzał o owocach, które będą obfitowały. Może nie dziś, nie jutro ale pojawią się. Dla mnie osobiście wszystko się spełniło. W tym roku pełniłam służbę osoby porządkowej, gdyż prowadziłam V kolumnę pielgrzymki. Nowe doświadczenie… lekko nie było ale daliśmy radę. Tym bardziej, że na pielgrzymkę dojechałam wprost z dwóch maratonów, a po nich organizm jest zawsze wycieńczony i muszę przez kilka dni się regenerować. Nie tym razem. Moc dopisała ze zdwojoną siłą. Po raz kolejny poznałam nowych, wspaniałych ludzi. Każdy jechał z jakąś intencją i prośbą bliską tylko ich sercu. Mam głęboką nadzieję, że i im wszystko się spełni. W drodze powrotnej padały pewne deklaracje jeśli chodzi o przyszłoroczną wyprawę pątniczą. Mam nadzieję, że pojedziemy w podobnym składzie, a nawet większym.

W tym roku przebyliśmy wspólnie około 625 kilometrów. Odwiedzaliśmy wiele wspaniałych świątyń. Zwiedziliśmy miejsca bliskie sercu Jana Pawła II- Kraków, Kalwarię Zebrzydowską i rodzinne Wadowice. Jednodniowy deszcz i liczne podjazdy nie przeszkodziły Nam w drodze do celu. Każdy z Nas miewał jakiś kryzys i zastanawiał się czy uda się dotrzeć do Częstochowy.  Udało się! Każdy z Nas za szczęśliwe dotarcie do celu miał okazję podziękować u samych stóp Jasnogórskiej Pani. Przeżycie niesamowite ! Niejednej osobie zakręciła się łezka w oku.

Wraz z Nami jechała również księga intencji, która przez jakiś czas krążyła po chełmskich parafiach. Każdy mógł wpisać do niej swoje prośby i błagania. Codziennie przed Mszą Świętą były one odczytywane przez naszego duchownego. Została ona złożona przy Tronie Matki Bożej. Również nasza chełmska wspólnota miała okazję podczas uroczystości na wałach jasnogórskich pełnić służbę do Mszy Świętej odprawionej przez biskupa KrzysztofaZadarko, który modlił się w intencji pielgrzymów z całej Polski.

Dziś już wszyscy jesteśmy w swoich domach, ale wspólne pielgrzymowanie z pewnością pozostanie Nam długo w sercach. Życzę każdemu  pielgrzymowi z osobna takich sukcesów jakich sama doświadczyłam. Mam nadzieję, że za rok dane Nam będzie kolejne wspólne pokonywanie trudów i niedogodności pielgrzymiego szlaku. Nie zapominajmy, że radość i duma z dokonanego celu jest najlepszą nagrodą jaką można dostać od życia.

 

 

 

 

                                                                    Katarzyna Błaszczak

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież