• pielgrzymka.jpg
Smaller Default Larger

Pielgrzymka Rowerowa do Watykanu 24.06 – 09.07.2017r.

 

Dzień 9 lipca 2017 roku był chwilą, w której nagle spotkały się wszystkie drogi mojego życia. Jeśli jeszcze wierzyłam w przypadek,  to przestałam. Tysiące drobnych decyzji, wydarzeń, zbiegów okoliczności. Wszystko ułożyło się tak, że tego dnia stanęliśmy przy ołtarzu największej świątyni Chrześcijaństwa, przy grobie Świętego Piotra i Świętego Jana Pawła II.

Czyż życie nie jest piękne?

    W dniach 24 czerwca – 9 lipca 2017 roku na siedemnaścioro pielgrzymów rowerowych

z Chełma i Puław czekały wielkie przeżycia duchowe. Jechaliśmy do Watykanu ze słowami: „Uczyń nas Panie świadkami Twego miłosierdzia”, które rozpoczęły naszą drogę podczas Mszy Świętej w kościele parafialnym pw. Świętej Rodziny w Chełmie odprawionej przez księdza Karola Mazura naszego przewodnika duchowego.

Mieliśmy pokonać trasę 1878 kilometrów. Pomimo, iż przygotowaliśmy starannie nasze rowery, aby zapewniły nam bezkolizyjną jazdę, nie to było najważniejsze. Mogliśmy się przekonać, że pielgrzymka rowerowa wymaga ducha wyrzeczenia i poświęcenia. Jest sprawdzianem wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka i weryfikacją własnego życia. Uczestniczyliśmy w codziennej Eucharystii, kontemplując tajemnice Różańca Świętego, biorąc udział w konferencjach i Apelu Jasnogórskim. Przemierzaliśmy około 140 km dziennie mijając piękne miejscowości w Polsce, pokonując wzgórza Słowacji, malownicze krajobrazy Węgier i Słowenii. Odpoczywaliśmy w kuszących przydrożnych włoskich kawiarniach.  Przeżywaliśmy też ciężkie chwile: upadki, otarcia, kontuzje, łapanie gum. Sprawna pomoc kolegów, szybka wymiana uszkodzonej dętki i ruszaliśmy dalej. Nasze drogi często pięły się do góry, coraz wyżej. Widoki zapierały swą urodą dech w piersiach, ale nachylenia i długość podjazdów czyniły to znacznie skuteczniej. Nagrodą za trudy były przepiękne krajobrazy. Warunki pogodowe raczej upalne, ale też deszczowe i burzowe dawały nam się we znaki. Drogi czasami wiodły ruchliwymi szosami. Staraliśmy się zachować szczególną ostrożność. Towarzyszył nam upał, mozolna wspinaczka oraz wspaniałe długie zjazdy, na których nasze rowery rozpędzały się. Mknęliśmy przez całe kilometry zakrętów i serpentyn. Ręce drętwiały od ściskania kierownicy i manetek hamulców. Odpoczywaliśmy w przydrożnych restauracyjkach. Podziwialiśmy widoki włoskich rezydencji ukrytych wśród winnic, pól uprawnych lub oliwnych gajów. Te cieszące oczy pejzaże oraz zjazdy w dół były nagrodą za pot, ból mięśni i walkę z własną słabością. Jedną z tradycji stały się nasze „siesty”, czyli przerwy na kawę i włoskie specjały. Mieliśmy czas na sesje zdjęciowe urokliwych miejsc. 

Nadszedł dzień, kiedy nasze rowery zatrzymały się na Placu Świętego Piotra. Niemożliwe stało się możliwe. Niezapomniane uczucia towarzyszyły nam podczas Mszy Świętej przy grobie Świętego Jana Pawła II celebrowanej przez księdza Karola. Wszyscy byliśmy wzruszeni. Zwiedzaliśmy bazylikę, a potem „Wieczne Miasto”.

Wiele widziały nasze oczy, wiele bólu doświadczyły nasze ciała, wiele doświadczyły nasze serca – otworzyły się dla drugiego człowieka, pokonały kryzysy i słabości, bo w ciężkiej drodze towarzyszył nam Bóg.

          Dziękuję Wszystkim za dobre serce, za opiekę i trud, wzruszające słowa pociechy i otuchy, dziękuję Panu Bogu, że wszyscy szczęśliwie dojechaliśmy do celu.

Czy spełniły się nasze marzenia? Jesteśmy bogatsi o wspaniałe doświadczenia. Dziękujemy za wspólne chwile. Mam nadzieję, że potrafimy to docenić.

 

                                                                                                                     Iwona Kisiel-Tałaj

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież