Smaller Default Larger

Chełmscy rowerzyści w Janowie Lubelskim 1-3 Maja (GALERIA)

 Czternaścioro rowerzystów stawiło się na zbiórkę, bladym świtem, na Dworcu PKP. Zabrakło Grześka a Kindze mogliśmy tylko pomachać rękami z jadącego już pociągu. Całe szczęście, że w odwodzie był Zbyszek ze swoim autem i Kinga mogła zostać uczestniczką rajdu. Tak więc szczęśliwie dotarliśmy do Rejowca gdzie czekała nas przesiadka na szynobus. I tu trauma, na peronie jest już grupa 13 rowerzystów ze Skarżyska Kamiennej, a PKP podstawiła mały, jedno drzwiowy szynobus. Nie ma szans na pomieszczenie dwóch grup z 27 rowerami. PKP jak zawsze nie ma pomysłu na doskonalenie usług i wychodzenie na przeciw zapotrzebowaniu klientów. Oni myślą jak podwyższyć płace Zarządowi i zabezpieczyć im jak najwyższe odprawy. I byłaby całkowita kicha gdyby nie wspaniała chełmska Drużyna Konduktorska.

Panowie opóźnili odjazd pociągu, na spokojnie pozwalali wcisnąć się do tego malutkiego wagoniku wszystkim, 27 rowerzystom. Mistrzostwo świata i wielki SZACUN dla chełmskich kolejarzy. Ja całą drogę do Zawady spędziłem w kibelku w towarzystwie 4 (CZTERECH) rowerów. Pasażerowie też byli nad wyraz wyrozumiali i bywało, że wychodzili z wagonu nie koniecznie na peron ale po kaskadersku wykonywali skok w głąb nasypu. 
Z Zawady ruszyliśmy już na rowerach na nasz szlak. W Szczebrzeszynie krótki odpoczynek, sesja zdjęciowa z miejscowymi chrząszczami i w drogę. Zaczęły się górki, zrobiło się ciężkawo, a Ela koniecznie chciała wracać do domu. Ale przepiękne widoki i asysta Wieśka z tyłu peletonu wpłynęły mobilizująco na Elę i już spokojnie jechaliśmy do naszej stannicy. Około 14 dotarliśmy do miejscowości Momoty Dolne gdzie w Gospodarstwie Agroturystycznym Państwa Edyty i Mirka Powęzków mieliśmy noclegi i wyżywienie. Po zakwaterowaniu się i zjedzeniu bardzo dobrego obiadu, pojechaliśmy kilkoma grupami pokręcić się trochę po okolicy. Wieczorkiem grillowanie kiełbasek piwko i miłe pogaduchy. 
Drugiego dnia, po śniadaniu ruszyliśmy ścieżkami rowerowymi w piękne janowskie lasy. Powietrze czyściutkie, śpiew ptaków i ten cholerny piach. W Łążku Garncarskim odwiedziliśmy "wsiowe" muzeum garncarstwa i wszelakiej wsiowej rupieciarni. Ciekawie opowiadał nam Jasiek, miejscowy animator kultury, o historii i teraźniejszości Łążka. 
W Janowie zahaczyliśmy o Park Linowy, zwiedziliśmy Sanktuarium Maryjne a następnie Muzeum Kolei Wąskotorowej. W drodze powrotnej do naszej kwatery odwiedziliśmy w Szklarni koniki biłgorajskie. Po obiadku, pojedynczo lub grupkami objeżdżaliśmy najbliższą okolicę. Wieczorem grill i słuchanie poezji Krysi. Ela z Gienkiem, członkowie Chóru Hejnał, zaprezentowali kilka piosenek ze swego repertuaru. No a później, kto tylko czuł się na siłach, opowiadał kawały i anegdotki. Gospodarz, Pan Mirek poczęstował nas wspaniałą nalewką. 
Trzeciego dnia, po śniadaniu, pożegnaliśmy się i trzema grupami wyruszyliśmy w drogę powrotną. Jedna grupa całą trasę powrotną pokonała na rowerach, druga, via Kraśnik, wspomagała się koleją, a trzecia korzystała z samochodów Zbyszka i Czesia. 
Wrażenia wspaniałe, pogoda dopisała, spanie i żarełko wyśmienite a towarzystwo superowe. Szkoda było się rozstawać ale niestety takie jest życie. 
Dziękuję wszystkim za ten wspólne spędzony czas, za wspólną jazdę, za życzliwość i chęć niesienia pomocy. Do zobaczenia na następnej, również tak wspaniałej imprezie. Specjalne podziękowania należą się organizatorom tego Rajdu tj. Zbyszkowi i Wiesiowi. Dziękujemy również Państwu Powęzkom za przyjęcie nas i miłą obsługę.

(Janusz Szust)

GALERIA

GALERIA

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Sponsor strony

Nowe domeny w Active 24

Reklama

Patronat medialny