Smaller Default Larger

Moje największe rowerowe ,,osiągnięcie'', czyli pokonanie trasy Wojsławice-Kielce rowerem w jeden dzień (około 240km).

Pomysł pokonania takiego dystansu był w mojej głowie od dawna, lecz zawsze myślałem o trasie w drugą stronę, czyli przyjechać z Kielc do Wojsławic na koniec któregoś roku akademickiego (z racji tego, że studiowałem w Kielcach i miałem tam rower). Studia minęły... plan niewykonany. W tym roku jakoś bardziej zainteresowałem się zrealizowaniem tego marzenia (tak - to było moje marzenie).

W zasadzie bez większego przygotowania we wtorek 11 czerwca zdecydowałem, że ruszam w trasę w piątek 14 czerwca (tego roku - 2013). Nie mogłem się jednak doczekać wyjazdu i ruszyłem w trasę w czwartek 13 czerwca. Wszystko miałem dokładnie rozplanowane, czasy przejazdów, postoje. Wszystko co do minuty, aby się wyrobić przed zapadnięciem zmierzchu. Warto dodać, że do 13 czerwca miałem w tym roku przejechane tylko 435 km, a trasa do Kielc wynosiła w przybliżeniu 235 km. Pytając znajomych ,,kolarzy'' wszyscy mi odradzali taką jazdę ,,organizm nie wytrzyma itp. itd.''. Ja jedyne czego się obawiałem to jakiejś awarii roweru, która uniemożliwiłaby dalszą jazdę. A mój rower do nowych i najlepszych nie należy, więc obawy były potwierdzone. Na szczęście rower spisał się bez zarzutów.

 

Musiałem zabrać ze sobą trochę ubrań itp., ponieważ w Kielcach planowałem zostać cały weekend. Wszystkie bagaże umieściłem w miarę z przodu roweru. Zrezygnowałem z przyczepienia bagażnika, ponieważ nie lubię jeździć z obciążonym tyłem. Rower z bagażami ważył 21 kg.

Założyłem sobie, że do Wisły będę jechał ze średnią 22 km/h, a od Wisły 20 km/h (ze względu na planowane zmęczenie itd.). Planowany wyjazd 4:00, planowany dojazd 20:50. Pora ruszać: 13 czerwca, godz. 4 rano.

 Wschód słońca w Bończy (12 km od wyjazdu). (foto po lewej)

Pierwszy etap: Wojsławice-Gorzków 45 km Czas przejazdu 1h 45 minut. Planowane 2h 5 minut. Jest dobrze, lekko się jedzie, 20 minut zapasu. Średnia 25km/h. Drugie śniadanie i planowo 45 minut przerwy. Piękny Rynek w Gorzkowie, sklepy ku mojemu zdziwieniu już otwarte. Idealne miejsce na postój. 6:30 i jedziemy dalej.

Kolejny postój przewidziany w Starej Wsi (35 km od Gorzkowa). Dalej jadę ze średnią 25 km/h i w Starej Wsi jestem o 7:50. Mam 35 minut zapasu. Na razie jest dobrze. 80 km zrobione, zmęczenia nie czuć. Postój zgodnie z planem 50-minutowy za sklepem w Starej Wsi (idealnie do takiego planowania przydało się Google Street View). Ładowarka solarna do telefonu idealnie się sprawdziła w trasie.

Godz. 8:40 i ruszam dalej. Kolejny (najdłuższy z planowanych) postój w Kraśniku. Tym razem 26 km do pokonania. Średnia trochę wzrasta do 25,3 km/h i w Kraśniku jestem o 9:40. Tutaj trochę czasu straciłem zanim znalazłem coś ciepłego do jedzenia. Postój przy kościele w centrum. Wyszło duże słońce, więc wizyta w aptece po krem do opalania. Trochę pieszo po Kraśniku.

Wyruszam dalej po godzinie odpoczynku, czyli o 10:40. Mam zapasu już 55 minut z racji dobrego tempa i skróconego postoju. Kolejny postój przewidziany po 25 km w zajeździe Jack tuż przed Annopolem. Za Kraśnikiem pierwszy lekki kryzys - odzywa się nadwyrężone kolano. Zaczyna się duży ruch tirów ze względu na to, że poruszam się teraz drogą krajową. Pierwszy poważny podjazd tuż za Kraśnikiem daje znać w nogach. Kryzys szybko mija i na planowany postój docieram o 11:40. Średnia prędkość wzrasta do 25,6 km/h. W zajeździe konkretny obiad, odpoczynek i podładowanie drugiego telefonu (z muzyką). Razem 50 minut.

Spakowany ruszam dalej. Godz. 12:30, zapasu według planu mam 55 minut. Zmęczenia nie czuć. Ponad połowa drogi już za mną. Teraz będzie już z górki. Wisła przekroczona, zmieniamy województwo. Bardzo cieszy mnie fakt specjalnego, metrowego pasa na drodze tylko dla mnie. Kolejny postój planowany w Opatowie. Do pokonania około 40 km. I już pewne, że tam nie dam rady dojechać. Pojawia się drugi kryzys. Po pokonaniu 24 km robię postój na stacji benzynowej. Pół godziny odpoczynku i trzeba ruszać dalej. Średnia prędkość spada do 25,2 km/h. Ale nadal jest dobrze. Trudno ocenić zapas czasu przy nieplanowanym postoju.

Ruszam dalej (godz. około 14:10). z zamiarem niezatrzymywania się już w Opatowie. Pokonane 153 km. Do Kielc około 82. Od Wisły zaczął się najgorszy odcinek. Coraz bardziej górzyste tereny. Wymiękam po jednym z nich i zatrzymuję się po pokonaniu 22 km (od ostatniego postoju) na przystanku, żeby złapać oddech. 15 minut i trzeba ruszać dalej. Nieplanowany postój bardzo pomógł. Średnia ponownie w granicach 25,2 km/h.

Pokonane 175 km. Do Kielc około 60. Docieram do Łagowa (gdzie miałem zaplanowany postój). Pierwsze nerwy - telefon się zawiesił i przerwał trening w endomondo. Jest jednak mała iskierka nadziei - nic nie przepadło, zapisało się to co przejechałem. Jedyny minus, że wyprawa będzie udokumentowana w dwóch częściach.

Bardzo ładny Rynek w Łagowie. Krótki posiłek, telefon do kumpla, że dotrę zdecydowanie wcześniej i ruszam dalej po około 45 minutach odpoczynku. 195 km pokonane. Do Kielc około 40. Teraz już jazda z uśmiechem na twarzy. Zmęczenia nie czuć. Podkręcam tempo. Zapasu ponad 1,5 h. Jakieś 23 km przed Kielcami wyprzedza mnie grupka 4 kolarzy trenujących sobie jazdę na kolarzówkach. Nie pozostaje mi nic innego jak bardziej nacisnąć na pedały i ,,usiąść na kole'' ostatniemu z nich. Ładna, prosta droga, trzymamy 35 km/h. Do głowy wkrada się myśl - a może uda się dojechać z nimi, aż do Kielc. Wtedy wynik byłby naprawdę niezły. Niestety... Pierwszy lekki podjazd i mi uciekają. Ale 5 km przejechałem z nimi (mimo już 210 km w nogach). Jest dobrze. Do mety już tylko 18 km. Szybki postój w sklepie, uzupełnienie płynów i ruszam dalej.

Jest! Udało się. Pamiątkowe zdjęcie przy znaku Kielce. Godzina 18:20. Zsumowane treningi endomondo mówią o przejechaniu 228 km w czasie 8 h i 57 minut (trasa w rzeczywistości około 5km dłuższa - nieliczony odcinek przed Łagowem gdy wyłączył się trening w endomondo). Co ostatecznie daje bardzo dobrą średnią prędkość 25,5 km/h. Dotarcie 2,5h przed planowanym przyjazdem też napawa mnie optymizmem przed kolejnymi wyzwaniami.

Jeszcze na deser runda honorowa po Kielcach (około 10km), odwiedzenie starej pracy i docieram do ostatecznego celu.

 Cel osiągnięty, marzenie spełnione. 240 km przejechane jednego dnia rowerem. Mogę być z siebie dumny :)

 

 

 

 

 

 

 

 

A to trasa z zaznaczonymi postojami

Zapis trasy w endomondo

 

P.S. Przepraszam za tyle statystycznych danych, ale jestem matematykiem... :)

Paweł

Komentarze   

 
0 #1 Valencia 2017-07-26 20:34
In fighting against QR codes, you'll find three major causes being made available to keep the theory that these two-dimensional barcodes just aren't clicking
with Americans:. The three basic colors employed for
reproduction are cyan, magenta and yellow. Depending on the size
and scope in the organization, these improvements can yield significant ROI.


Review my web site ... blog (www.frenchtimber.com: https://www.frenchtimber.com/virtual-room-to-simplify-your-life/)
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Sponsor strony

Nowe domeny w Active 24

Reklama

Patronat medialny